środa, 2 lipca 2014

DZIEŃ DRUGI I TRZECI w Teatrze Dramatycznym,
czyli ciało, głos, inspiracje i twórcze poszukiwania. 

Wtorek, 1 lipca – drugi dzień warsztatów.
„Biel – czysta karta”
Co prawda, na zajęcia przyszłam lekko zniechęcona, gdyż usłyszałam, że trzeba będzie dokończyć sprawy organizacyjne, jednak szybko o tym zapomniałam, wraz z rozpoczęciem się zajęć… na scenie! Urzekło mnie w instruktorach, że pomimo własnych wizji nie tłamsili osobowości i pomysłów – naszych osobowości i naszych pomysłów. Każdy mógł się wypowiedzieć swobodnie na dany temat, a jego zdanie było brane na poważnie. To był dzień, który kompletnie mnie zadziwił – bo kto by się spodziewał, że można oddychać „w nogi”? To był dzień, spod znaku białej, czystej karty, na której mieliśmy zapisać nasze doświadczenia, dzięki którym zbudujemy spektakl.

Środa, 2 lipca – trzeci dzień warsztatów.
„Kalejdoskop - pstrokacizna”
Rankiem byłam ciekawa nadchodzącego dnia i otwarta. Wtedy każdy z nas – każdy, grupa kompletnie różnych od siebie ludzi, którzy przyszli na warsztaty z różnych pobudek – otworzył się i przekroczył nieprzekraczalne na co dzień granice. Dzięki zadaniom jakie dostawałam od instruktorów, przez cały dzień zdołałam przejść od pełnego relaksu i spokojnego próbowania własnego ciała, do kompletnej eksplozji emocji i pełnego wczucia się, przeżycia granej przeze mnie roli.Gubiliśmy się w jaskiniach, panikowaliśmy, otwieraliśmy siebie i oddawaliśmy się instynktom skrywanym głęboko, tym, które aktywują się tylko w wyjątkowych sytuacjach. Z tego dnia najbardziej zapamiętam właśnie to ćwiczenie, gdyż złamało mnie, rozwinęło ekspresję, pomogło wyzbyć się wewnętrznych barier. Było jeszcze więcej ćwiczeń, które tylko – a może – dawali nam instruktorzy, a które niesamowicie stymulowały nas w różnych aspektach. Stąd kalejdoskop – przez tę różnorodność.
 











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz