czwartek, 3 lipca 2014

DZIEŃ CZWARTY w Teatrze Dramatycznym, czyli hektolitry potu.

Czwartek, 3 lipca – czwarty dzień warsztatów.
„Lekko wyblakła żółć”
Dzień ten przyniósł masę zajęć ruchowych. Byłem ciekawa, co jeszcze może mnie zadziwić, kiedy przyszedł czas na rytmikę. Najpierw każdy opracowywał, znajdował własny krok – styl poruszania się. Chodzenie niczym staruszka, krok defiladowy z nogami zadzieranym prawie nad głowę czy skradanie się. Ostatecznie wspólny wybór padł na „chodziarza w gajerku” – krok sportowy z komicznie sztywnymi plecami i pracą rąk. Na koniec zajęć opracowaliśmy scenę zbiorową – na kilkadziesiąt osób – gdzie wszyscy wykonywali ten sam ruch, krok do dźwięku metronomu. Dzień był żółty – wesoły i kreatywny – ale też lekko wyblakły, szarawy, ponieważ rytmiczny wypracowany krok tak licznej grupy, pokazywał jak bardzo wszyscy są zgrani, niczym wielki organizm. To odprężało swoją monotonią – szarością, po całym dniu mocnych – żółtych – wrażeń.
 








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz